Od heroiny do alkoholu – historia Pawła

Uzależnienie od środków psychoaktywnych dotyka bardzo wiele osób. Nałóg jest chorobą, która powinna być leczona pod okiem profesjonalistów. Niestety bardzo często obserwuje się, że wychodząc z jednego uzależnienia pacjent trafia w kolejne. Wówczas tylko ekspercka wiedza i doświadczenie pozwalają na przezwyciężenie choroby i cieszenie się pełną trzeźwością od każdej możliwej substancji odurzającej.

Paweł w wieku 34 lat zaczął czuć znużenie swoim życiem. W młodości pragnął otworzyć swój biznes i zarabiać ponadprzeciętnie. Wychował się w rodzinie typowej klasy średniej, ale zawsze czuł, że on zawojuje świat i będzie znaczył więcej niż jego ojciec. Niestety życie zrewidowało jego plany. Pierwsza piekarnia, którą otworzył razem z kolegą zbankrutowała szybciej niż przyniosła jakikolwiek zysk. Paweł nie skończył logistyki, którą porzucił na drugim roku studiów. W wieku 24 lat został ojcem i rok później się ożenił. Musiał podjąć pracę, aby móc utrzymać rodzinę. Nie mógł rozwijać się biznesowo. Na utrzymaniu miał żonę i dziecko, którzy potrzebowali pewnej gotówki na życie. Dlatego Paweł zaczął pracę przedstawiciela handlowego i zarabiał trochę ponad średnią krajową. Jak sam opisywał:

Zarabiałem normalnie, to znaczy było nas stać na chleb, ale o wszystkich swoich marzeniach mogłem zapomnieć. Czułem, że zawiodłem jako mężczyzna. Niby utrzymywałem dom, ale nie było nas stać na większe rozrywki. Zawsze pragnąłem czegoś więcej, ale chyba nie miałem jaj, żeby coś zmienić. W sumie to się bałem, że jak się nie uda to nigdy nie wyjdziemy z długów. Piekarnia, którą otworzyłem jako młody człowiek, bardzo szybko zbankrutowała. Podświadomie czułem, że już nie stać mnie na zmianę swojego życia. I martwiłem się, że to życie już zawsze będzie tak wyglądać: praca, dom, dziecko i nic więcej.

Postępująca frustracja i zmęczenie codziennością sprawiło, że Paweł coraz częściej odczuwał silne bóle głowy. Najpierw łykał Ibuprom, potem Ketonal. Niestety, z czasem potrzebował silniejszego leku. W ten sposób zjawił się u lekarza rodzinnego, który przepisał mu Tramadol. Bóle głowy ustały, a Paweł znowu powrócił do życia. Jednakże po jakimś czasie musiał zażywać coraz większe dawki leku i to wcale nie dlatego, że bolała go głowa, ale po prostu lepiej się po nich czuł. Po upływie roku brał już 500 mg Tramadolu na dzień, a i tak miał wrażenie, że nie funkcjonuje dobrze. Ponadto bezradność w nim narastała i coraz bardziej czuł się osaczony przez współpracowników i żonę. Postanowił odnowić dawne kontakty i zaczął eksperymentować z używkami. Podczas jednej imprezy zwierzył się staremu przyjacielowi, Przemkowi, ze swojego problemu związanego z zażywaniem dużych dawek Tramadolu. Żalił się, że lekarz nie chce mu już wypisywać medykamentu i musi się wspierać lekami z czarnego rynku, a te są strasznie drogie. Wtedy Przemek pokazał mu proszek o lekko brązowym zabarwieniu i powiedział, żeby razem z nim zapalił, a poczuje się lepiej niż po Tramadolu. Paweł przystał na propozycję kolegi i tak o to w wieku 35 lat po raz pierwszy w życiu spróbował heroiny.

Jak można się domyślić Paweł zażywał na zmianę Tramdol i heroinę. Kiedy raz zechciał odstawić opiaty doświadczył niemiłosiernie nieprzyjemnych skrętów i objawów opiatowego zespołu abstynencyjnego. Potrzebował coraz większych dawek narkotyków, żeby móc normalnie funkcjonować. Zagrożona stała się jego posada w pracy. Szef zauważył, że coś jest nie tak i nie chciał dłużej tolerować jego ciągłych spóźnień i niezjawiania się w firmie. Paweł został zwolniony z pracy. W tym momencie udał się do żony o pomoc. Opowiedział jej o swoim problemie. Wtedy pierwszy raz przed żoną, ale także przed samym sobą przyznał się, że jest uzależniony. Wspólnie podjęli decyzję, że nie ma na co czekać. Trzeba rozpocząć leczenie.

Leczenie rozpoczęli od detoksykacji opiatowej w szpitalu psychiatrycznym. Po odbytym odtruciu Paweł udał się na terapię. Na odwyku spędził ponad 6 miesięcy. Wyszedł czysty. Postanowił nie wracać do opiatów. Znalazł nową pracę w innej firmie i wrócił do normalnego życia. Czuł zobowiązanie wobec rodziny. Na jego leczenie przeznaczyli całe oszczędności. Dlatego, aby zminimalizować ryzyko sięgnięcia po heroinę, codziennie wieczorem wypijał kilka piw. Na początku było to jedno, max dwa piwa. Po około trzech miesiącach odstawił piwa na rzecz whisky. Stwierdził, że jest to bardziej męskie i w jego wieku wypada pić ekskluzywny alkohol. W pewnym momencie, aby móc usnąć wypijał pół lub całą butelkę alkoholu. Pił na zmianę wódkę i whisky. Po roku żona zabroniła mu pić. Wylała cały alkohol jaki mieli w domu. Paweł zaczął się trząść, bał się o swoje życie. Wołał o detoks. Po 4 dniach nieprzyjemne symptomy ustąpiły. Udało mu się znowu trafić do szpitala. Przeszedł odtruwanie alkoholowe. Został skierowany do poradni AA.

Po detoksie narkotykowym wiedziałem, że nie mogę wrócić do brania. Czułem odpowiedzialność, ale nie potrafiłem sobie poradzić z codziennością. Skoro nie mogę ćpać to może chociaż się napiję – myślałem. Uważałem, że alkohol to pikuś przy heroinie. Myliłem się. Spadłem z deszczu pod rynnę. Nienawidziłem siebie i swojego życia. Nie byłem spełnionym człowiekiem. Narkotyki, a później alkohol to była moja ucieczka.

Podczas terapii zrozumiał, że nie może pić. Musiał definitywnie skończyć z alkoholem. Groziła mu utrata pracy, potrzeby finansowe  rodziny narastały. Dorastająca córka i żona wymagały od Pawła coraz więcej. Nie wytrzymał. Kupił ćwiartkę heroiny i butelkę wódki. Zaszył się w hotelu, żeby móc się wyrwać i odizolować od narastających problemów. Kiedy skończyły mu się używki, zadzwonił do żony. Błagał o pomoc.

Wtedy zastanawiałem się nawet czy nie podać sobie złotego strzału. Wszyscy czegoś ode mnie wymagali. Ciągle mieli do mnie pretensje. Nie miałem siły iść do pracy, słuchać narzekania w domu. Kolejny raz chciałem uciec. Ale jakaś wewnętrzna część ja cały czas mi powtarzała, że nie mogę chlać i ćpać. Tak naprawdę wołałem o pomoc.

Żona kolejny raz przystąpiła do szukania pomocy. Wiele ośrodków obawiało się przyjąć Pawła. Pacjent pod wpływem alkoholu i heroiny, w średnim wieku, ze zdiagnozowanym nadciśnieniem i migotaniem komór. W końcu dodzwoniła się do naszej kliniki. Usłyszała, że należy przejść detoks i koniecznie spróbować terapii Naltreksonem.

Paweł trafił do nas jako totalny wrak człowieka. Potrzebował zaawansowanej opieki i profesjonalnego leczenia. Ze względu na swój stan odtruwał się 10 dni. Po tym okresie wykonaliśmy zabieg implantacji Naltreksonu. Zaleciliśmy psychoterapię. Paweł ją podjął, ale ze względu na pracę, tylko w trybie ambulatoryjnym. Po trzech miesiącach wrócił do nas po kolejną wszywkę Naltreksonu. Był innym człowiekiem. W końcu można było zobaczyć, że cieszy się życiem i czuje się spełniony.

W Fenixie przeszedłem swój ostatni detoks i jedyny skuteczny. Wiem, że byłem trudnym pacjentem. Podczas leczenia chciałem uciekać, marudziłem i cały czas miałem jakieś uwagi. Wcześniej nienawidziłem swojego życia, ale wtedy w hotelu zdałem sobie sprawę, że jednak za nim tęsknie. Chciałem znowu zaznać spokoju, czuć harmonię. Dopiero w Fenixie zrozumiałem, że muszę walczyć. Kończąc odtruwanie byłem pewien, że powrócę do nałogu. Jednak lekarz obiecał, że Naltrekson mi pomoże. Chyba miał rację, bo jak wyszedłem z ośrodka to nawet nie chciałem myśleć o alkoholu i heroinie. Miałem lepsze samopoczucie. Jakby wszystko się zmieniło. Dodatkowo moja psychoterapeutka pomogła mi lepiej zrozumieć moje problemy. Znaleźliśmy ich przyczynę.

Gdybym wcześniej trafił do Fenixa moje życie inaczej by się potoczyło. Naltrekson nie tylko blokuje receptory opiatowe, ale także hamuje działanie alkoholu. Wtedy nie wpadłbym z heroinizmu w alkoholizm. Mimo wszystko cieszę się, że w końcu udało mi się do Was trafić. Wiem, że uzależnionym jest się całe życie, ale dobrze wiedzieć, że jest miejsce, gdzie zawsze mi pomogą. Widzimy się na kolejnej wszywce.

Paweł od kilku miesięcy kontynuuje terapię Naltreksonem. Dzięki implantacji leku zaczął znowu prowadzić trzeźwe życie. Nie musi się już obawiać, że tym razem uzależni się od kolejnej substancji psychoaktywnej. Naltrekson skutecznie mu to uniemożliwia.

Jeśli Ty lub ktoś z Twoich bliskich zmaga się z nałogiem alkoholowym lub narkotykowym to zadzwoń do nas. Spróbujemy Ci skutecznie pomóc. Jako jedyni w kraju oferujemy możliwość zaszycia legalnego i w 100% działającego implantu Naltrexone Pellet 1000mg. Nie czekaj, aż nałóg zniszczy Ciebie i Twoje życie, podejmij walkę już dziś. Odbierzemy Twój telefon o każdej porze dnia i nocy. 537677773 – telefon czynny 24h/7!

ZADZWOŃ +48 537 677 773
TELEFON CAŁODOBOWY

0 komentarze/y

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *