Naltrekson uleczył mnie z heroiny! – historia Oli

Uzależnienie od heroiny w naszej praktyce lekarskiej uznajemy jako najpoważniejsze i najtrudniejsze w leczeniu. Wielu naszych pacjentów przechodzi długą i żmudną drogę, zanim całkowicie odstawi narkotyk. Należy zaznaczyć, iż heroina potrafi uzależnić już po pierwszym zażyciu, a nawet kilkuletnia abstynencja nie daje gwarancji, że nie powróci się do brania.

Terapia Naltreksonem jest szansą dla wielu uzależnionych i ich rodzin. Lek blokuje receptory opioidowe odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności po zażyciu opiatów, nie uzależnia oraz likwiduje głód narkotykowy. Tyle w teorii, a jak to się ma w praktyce?

Historia Oli, jednej z naszych pacjentek, udowadnia, że wykorzystanie Naltreksonu w leczeniu heroinizmu może stać się niezwykle skuteczne i otwiera przed uzależnionym okno na nowe życie.

Ola w wieku 19 lat po raz pierwszy w życiu miała styczność z narkotykami. Podczas jednej z imprez po zakończeniu liceum razem ze znajomymi spróbowała amfetaminy. Chwilowy haj oraz uznanie wśród koleżanek i kolegów bardzo jej się spodobało. Mimo wszystko czuła, że zrobiła coś złego. Obiecywała rodzicom, że nigdy nie sięgnie po narkotyki. Dlatego po tej imprezie ograniczyła kontakt z dotychczasowym towarzystwem i postanowiła poświęcić się przygotowaniom na studia dziennikarskie. Bardzo chciała pracować w telewizji. Uznała, że dziennikarstwo będzie najlepszym wyborem, który przybliży ją do osiągnięcia upragnionego celu.

Na pierwszym roku studiów Ola średnio sobie radziła. Nadmiar nauki, brak pieniędzy i pretensje rodziców sprawiały, że nie miała ochoty chodzić na wykłady i ćwiczenia na uczelni. W związku z tym, dziewczyna rzuciła się w wir imprez. Podczas jednej z domówek, na której znalazła się całkiem przypadkowo, poznała Kubę, studenta trzeciego roku medycyny. Kuba oczarował dziewczynę nie tylko swoim wyglądem, ale także ogromną wiedzą, którą posiadał. Para zaczęła się spotykać. Rodzice Oli byli zadowoleni z wyboru córki. Każdy rodzic byłby dumny z zięcia lekarza. Sami zresztą wspominają:

Nigdy nie zapomnimy tego szczęścia i blasku w oczach Oli od chwili, w której poznała Kubę. Byli bardzo dopasowani. Kuba imponował nam tym, że był z dobrej rodziny, ułożony, wykształcony. Jednym słowem – zięć idealny. Być może ta idealna otoczka sprawiła, że nie byliśmy w stanie zauważyć, że coś w tej bajce nie gra? Przecież kto by posądzał przyszłego lekarza o branie narkotyków. Wtedy nie dopuszczaliśmy do siebie takiej myśli.

Ola stawała się coraz bardziej zakochana i ufała Kubie we wszystkim. Uważała chłopaka za autorytet w dziedzinie medycyny i brała wszystkie środki, które jej polecił. Na początku oboje korzystali z amfetaminy przed sesją. Kuba zapewniał Olę, że takie krótkie branie jest całkowicie nieszkodliwe, a amfetamina pozwoli im na szybkie i bezbolesne zdanie egzaminów. Po skończeniu pierwszego roku studiów, dziewczyna razem z chłopakiem postanowiła wyjechać na wakacje nad morze. W Ustce nie tylko odpoczywali, ale również próbowali kolejnych substancji psychoaktywnych. Kokaina, mefedron, marihuana – zażywali wszystko. Kuba cały czas zapewniał Olę, że ma nad tym kontrolę i doskonale zna skład i działanie każdego środka. Beztroska skończyła się 23 lipca 2011 roku. Wtedy właśnie oboje postanowili spróbować czegoś mocniejszego. Zakupili działkę heroiny i zgodnie z instrukcją jaką dostali od znajomego, zaczęli ją palić. Ola wspomina:

To było najbardziej mistyczne przeżycie jakiego doświadczyłam. Nie jestem w stanie tego opisać. Nagle poczułam, że mogę wszystko i nic w jednej chwili. Świat jakby stanął w miejscu. Wiedziałam, że już wszystko wiem. Każdy ból jakiego w życiu doświadczyłam przestał istnieć. Czułam, że nic mnie już nie złamie, bo tak naprawdę nic nie jest ważne. Byłam w innym świecie. To było lepsze niż orgazm. Po prostu prawdziwy odlot.

Kuba najwyraźniej czuł się podobnie, bo już następnego dnia oboje zgodnie stwierdzili, że muszą przeżyć to od nowa. I tak przez ostatnie 3 dni wakacji codziennie palili heroinę, upajając się chwilą, w której trwali. Problemy zaczęły się już w drugi dzień po powrocie do domu. Ola czuła, że czegoś jej brakuje, ale jeszcze nie odczuwała somatycznych symptomów odstawienia narkotyku. Jedyne co ją męczyło to nieopisany ból psychiczny. Rodzice lekceważyli gorszą kondycję córki. Tłumaczyli to tym, że po cudownych wakacjach ciężko jej wrócić do normalnego funkcjonowania. W tym samym czasie Kuba zażywał kolejne dawki narkotyku. Tak naprawdę to nie był jego pierwszy raz z heroiną. Jak później się okazało, chłopak zaczął palić heroinę na długo przed wspólnym wyjazdem. Podczas wakacji nie mógł już wytrzymać, gdyż inne środki nie dawały mu tego co heroina. W związku z tym postanowił zapalić razem z Olą.

Dziewczyna czując się coraz gorzej zadzwoniła do swojego chłopaka. Jako przyszły lekarz powinien bez problemu zdiagnozować co jej jest. Nie podejrzewała, że to początek ciężkiego uzależnienia.

Kuba zawsze zapewniał mnie, że ludzie uzależniają się od narkotyków, bo nie wiedzą jak je brać. Mówił, że jego studia pozwoliły mu na zdobycie takiej wiedzy, że może zażyć każdą substancję i nic mu nie będzie. Pod jego opieką niczego się nie bałam. Byłam pewna, że on wie co robimy i nie ma szans, że możemy wpaść w nałóg.

Dlatego też w momencie, w którym Kuba zaprosił Olę do siebie w celu ponownego zażycia heroiny, dziewczyna nawet nie łączyła faktów, że on już jest silnie uzależniony. Przyszły lekarz dał Oli odmierzone porcje narkotyku do domu, żeby sobie zapaliła jeśli poczuje się gorzej.

W ten sposób dziewczyna w bardzo szybki sposób wpadła w ciąg heroinowy. Jak tylko wypaliła wszystko to co dał jej Kuba zaczęło się najgorsze.

Obudziłam się w środku nocy. Zlewały mnie silne poty. Miałam ślinotok. Cała się trzęsłam. Okropnie bolała mnie głowa. Byłam pewna, że umieram, że to zawał, wylew, albo nie wiem co. Czułam, że muszę zapalić, ale nie miałam już towaru. Nawet nie zdążyłam zadzwonić do Kuby, rodzice od razu wezwali pogotowie.

W szpitalu postawiono diagnozę: opiatowy zespół abstynencyjny. Rodzice Oli byli w szoku. Nie mogli uwierzyć, że ich córka mogła brać narkotyki i się od nich uzależnić. Lekarz prowadzący wypisał skierowanie na detoks narkotykowy w publicznej placówce zdrowotnej. Czas oczekiwania na miejsce: 3 miesiące. Postanowili poczekać. Kiedy Ola leżała w szpitalu odwiedził ją Kuba. Dał jej tabletki i powiedział, że nie musi się leczyć. Wystarczy, że będzie je łykać. Był to Oksykodon – silny opioidowy lek przeciwbólowy. Po Oksykodonie Ola momentalnie poczuła się lepiej. Wypisała się ze szpitala i niby pozornie funkcjonowała normalnie. Znowu zaufała Kubie. Dał jej lek na uzależnienie, czyli naprawdę wiedział co robi.

Po jakimś czasie dziewczyna długo nie miała kontaktu ze swoim chłopakiem. Postanowiła go odwiedzić. W mieszkaniu zastała wrak człowieka. Kuba cały się trząsł, wył z bólu, powtarzał, że to tylko skręty. Zabronił wzywać karetkę. Dał jej pieniądze, kazał jechać pod wskazany adres i przywieźć to co kupi. Ola postąpiła według jego poleceń. Jak wróciła chłopak wyjął strzykawki i powiedział, że to witaminy i go uleczą. Zaaplikował ampułkę roztworu dożylnie, po czym zaproponował to samo Oli. Wtedy pierwszy raz dziewczyna zażyła heroinę dożylnie. Stan, w którym się znalazła wprowadził ją w ekstazę i euforię. Była szczęśliwa, ale tylko do momentu kiedy narkotyk działał. Oboje leżeli w domu i zażywali coraz to większe dawki, aż do momentu, w którym znaleźli ich rodzice Oli. Wtedy zrozumieli, że to Kuba wprowadził ich córkę w świat narkotyków. Nie słuchali jego tłumaczeń, że on wie co robi, że prawie jest lekarzem. Zabrali córkę do prywatnego ośrodka terapii leczenia uzależnień. Ola przeszła miesięczną detoksykację metadonem, a następnie została skierowana na trzymiesięczną terapię behawioralną.

Po 4 miesiącach wyszła z ośrodka. W tym okresie nie miała kontaktu z Kubą. Nie wiedziała co u niego. Od rodziców dowiedziała się, że leży w innym ośrodku. Była przerażona. Postanowiła wrócić na studia. Jednak nie potrafiła odnaleźć się w codziennym życiu. Zdobyła heroinę, znowu zaczęła brać. Trafiła na kolejną terapię. Scenariusz powtarzał się jeszcze cztery razy. Po każdej zakończonej terapii Ola znowu wracała do heroiny. Czasem wytrzymywała miesiąc, raz udało jej się utrzymać abstynencję przez 4 miesiące. Każda kolejna próba wyjścia z nałogu okazywała się porażką. Nie potrafiła przestać brać.

Wstrząs nastąpił 24.10.2014 roku, kiedy do Oli trafiła informacja o śmierci Kuby. Chłopak przedawkował heroinę i niestety nie udało się go uratować. Wtedy właśnie dziewczyna stanęła i zastanowiła się co robi ze swoim życiem. Spojrzała w lustro, zobaczyła zupełnie inną osobę, niż tą którą była 3 lata wcześniej, zanim zaczęła zażywać heroinę. Sama podjęła decyzję o detoksie. Kolejny raz przeszła próbę odstawienia za pomocą metadonu. Po wyjściu z ośrodka pojawiała się na spotkaniach anonimowych narkomanów. Niestety tym razem musiała cały czas zażywać metadon. Z heroiny przeszła na jej syntetyczny odpowiednik.

W czerwcu 2015 roku znowu zaczęła palić. Nie umiała jednoznacznie zerwać z nałogiem. Przechodziła detoks po czym znowu wracała do brania. Rodzice byli bezsilni. Nie wiedzieli co robić, gdzie się udać, żeby ratować swoje dziecko. Dzwonili po kolejnych ośrodkach i wszędzie proponowali ten sam schemat: 3 tygodnie detoksu i miesiące terapii. Przełomem był listopad 2016 roku i telefon do naszej kliniki. Wówczas zapaliła się lampka nadziei. Przedstawiliśmy plan leczenia: 7-14 dni detoksu opiatowego z zastosowaniem buprenorfiny i wszycie blokera receptorów opiatowych – Naltreksonu. Po godzinnej rozmowie telefonicznej rodzice przywieźli Olę na odtruwanie narkotykowe do naszego ośrodka stacjonarnego. Dziewczyna bardzo dzielnie znosiła cały proces detoksykacji. Po 8 dniach już była czysta i mogła przystąpić do implantacji Naltreksonu.

Detoks wspominam bardzo przyjemnie. Pan Doktor był nieziemsko miłym i wyrozumiałym człowiekiem. Potrafił mnie wesprzeć w ciężkich chwilach. Samo odtrucie przebiegło nad wyraz bez problemów i co mnie najbardziej zdziwiło to to, że nie musiałam brać metadonu, a wszystkie złe dolegliwości po odstawieniu heroiny były zminimalizowane do minimum. Naprawdę nie miałam okazji w tak przyjemny sposób odtruwać się od opiatów. Zabieg zaszycia Naltreksonu trwał dosłownie chwilkę i totalnie nic nie czułam.  

Po opuszczeniu naszej kliniki Ola dostała od nas 100% pewności, że przez trzy miesiące utrzyma abstynencję od opiatów. Pacjentka nie chciała w to wierzyć. Mimo naszych zaleceń nie zdecydowała się na podjęcie psychoterapii. Jednakże po trzech miesiącach wróciła do nas. Tym razem nie na detoks, a na kolejną wszywkę Naltreksonu.

Na początku jak lekarz zapewniał mnie, że odstawię narkotyki sama i nie będę miała na nie ochoty to chciało mi się śmiać. Przez ostatnie lata o leczeniu heroinizmu słyszałam już wszystko co możliwe. Jednak po wyjściu z Fenixa zapaliłam tylko raz. I to nie dlatego, że musiałam i czułam głód. Tego głodu po prostu nie było, ale przemawiała przeze mnie ciekawość. Tak wiem głupota, bo mogłam umrzeć, ale heroina po prostu nie działała. Nie czułam nic. Było tak jakbym nic nie wzięła. Szok. Stwierdziłam, że jak upłynie termin wszywki to muszę to zrobić jeszcze raz. Pierwszy raz od tak długiego czasu nie brałam i ten czas był cudowny. Wróciłam do znajomych, podjęłam pracę. Zaczęłam żyć, uśmiechać się, wychodzić do restauracji. Przestałam myśleć tylko o tym skąd, jak i gdzie pozyskać pieniądze na ćpanie. Byłam znowu tą Olą co kiedyś.

Ola zaszyła się Naltreksonem w sumie 4 razy. Po drugiej implantacji podjęła również psychoterapię. Dziś jest już wolna od nałogu i nie musi zażywać opiatów. Co prawda nie skończyła dziennikarstwa, ani nie pracuje w telewizji, ale dostała nowe życie. W końcu może cieszyć się każdym dniem bez zażywania heroiny. Wyjście z nałogu jest dla niej perspektywą na szczęśliwą przyszłość i otwiera multum możliwości.

Jeżeli Ty lub ktoś z Twoich bliskich jest uzależniony od Heroiny – zadzwoń! Posiadamy najdłuższe doświadczenie w przeprowadzaniu detoksykacji od opiatów w Polsce. Jako jedyni w kraju oferujemy możliwość zaszycia legalnego i w 100% działającego implantu Naltrexone Pellet 1000mg. Nie czekaj, aż nałóg zniszczy Ciebie i Twoje życie, podejmij walkę już dziś. Odbierzemy Twój telefon o każdej porze dnia i nocy.

ZADZWOŃ +48 537 677 773
TELEFON CAŁODOBOWY


 

1 komentarz

  • Monika Dąbrowska

    Witam serdecznie . Mam pytanie odnośnie heronisty . Mam narzeczonego który jest uzależniony od heroiny ostatnio przyznał się że bral już dozylnie..jak wygląda to wszystko od strony leczenia jakie są to koszty?? Proszę dać znac na maila

    Odpowiedz
  • Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *